Wiele kobiet najbardziej nienawidzi jednego wspólnego wroga jakim jest
cellulit! Ciągle z nim walczymy i
czasem owa walka

nie dość, że doprowadza nas do szału to jeszcze czasem nie daje spodziewanych efektów. W wielu wypadkach poziom
zaawansowania jaki osiągnął jest zbyt wielki i nie da się go już niczym zwalczyć. Może warto jednak pokochać siebie taką
jaką się jest. Zaprzestać odchudzania się, katowania milionem ćwiczeń, jogą i pilatesem, a przede wszystkim, może należy
przemyśleć fakt, czy drogie i bolesne zabiegi chirurgiczne są najlepszym rozwiązaniem? Może by tak pomyśleć o cellulicie,
gdy nie ma jeszcze jego oznak? Wojnę można wygrać, ale po co ją zaczynać, gdy można jej zaradzić, nim na dobre się
rozpocznie? Świadomość problemu jaki może do nas „przyjść” jest równie ważna. Jednak jeśli bagatelizowałyśmy wcześniej ten
problem, to naprawdę, drogie panie,
cellulit to nie koniec świata! Jestem pewna, że nasi ukochani
mężczyźni są w stanie o
nim nie myśleć w ten sam sposób co wy. Jestem pewna, że kochają nas takimi jakie jesteśmy i czego jestem tez prawie pewna
w większości kompletnie o nim nie myślą. Najważniejsza jednak jest nasza świadomość o tym jak piękne jesteśmy!
Zaakceptujmy siebie i nasze ciało. W każdej z nas jest wiele zalet!